środa, 15 lipca 2015

Początek.

określiłabym to jako początek, pięknej i obfitującej w zaskakujące wydarzenia, nowej ery, która zakończy się nieprzyjemnym upadkiem. zaryciem o asfalt, rozharataniem twarzy, przejechaniem przez ciężarówkę, a wreszcie rozszarpaniem przez psy.

i znowu nie wiem co ze sobą zrobić. miałam przeżyć do pierwszego i rzucić się w wir szkolnego życia. ale pokrzyżowali mi plany i nie wiem co robić. cały mój plan przestał być logiczny i chce mi się wyć. i nie wiem co robić. ten cały zamęt jest tak bardzo gimbazjalny, że chce mi się rzygać, ale tak bardzo prawdziwy, że zaśmiałabym się z ironii całej tej sytuacji, choć już dawno przestało mi być do śmiechu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz