czuję, że ten blog mi nie leży i nie mój styl, chociaż o jakim stylu mowa skoro nie potrafię pojąć pojęcia "styl". i śmieszy mnie to pojęcie pojęcia. śmieszy do stopnia wysokiego, bo podniosłam kącik ust. niewysoko. i właściwie to nie wiem o co mi chodzi. i nie wiem o co mi chodzi w tej niewiedzy. ostatnio tak bardzo nie wiem, że nawet gdyby moje ciało się rozkładało i wiedziałabym, ze to rozkład to powiedziałabym, że nie wiem,
i nie wiem co robić na tym blogu i ze sobą. no bo po co mi blog skoro nawet na papierze tego nie ogarniam.
ten upał wyżera mi życie. chociaż "życie" to pojęcie szerokie, bo można żyć nie żyjąc. i to już takie pierdolenie, bo nie wiem co ze sobą zrobić i chciałabym papierosy, i trzęsą mi się ręce. ale po to mam bloga. do pierdolenia. i żeby ręce mi się trzęsły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz