sobota, 18 lipca 2015

To nie.

nie daję sobie rady, a może jednak daję? sama nie wiem. jedyne co zaczynam i kończę to papieros. brakuje mi tego prawdziwego rysowania. kiedy godzinami mogłam dopracowywać szczegóły. co się dzieje. jest mi tak bardzo nijak, nie potrafię tego zrozumieć. 

poszłabym drogą przed siebie. z papierosami i alkoholem. pieprzyć abstynencję. pieprzyć teraźniejszość, przyszłość i normalne życie. wracając gdzieś, gdzie mój mózg jeszcze nie sięga, po udanym wieczorze wsiadłabym na motocykl nieznanego mężczyzny i kazała zawieźć się daleko. inną opcją byłoby rzucenie się pod samochód. ale jakiś porządny, a nie jakieś byle co. przecież nie pozwoliłabym by potrącił mnie passat, albo inna marna toyota. co to, to nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz